• Wpisów:46
  • Średnio co: 57 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 12:30
  • Licznik odwiedzin:32 094 / 2718 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Ostatnio kiedy szłam ulicą z kolegą, a światła lamp z okolicznych kawiarni sprawiły, iż czułam się atrakcyjną dziewczyną, minęliśmy zauroczoną sobą parę - musiałam jakoś dziwnie na nich spojrzeć, bo znajomy posłał mi pocieszający uśmiech i poklepując mnie po plecach, wesoło rzekł "nie martw się, na pewno znajdzie się jakiś GRUBY chłopak, który doceni twoje piękno" - gruby? No, proszę. Przytyłam kilka kg. (jutro sprawdzę ile) i od razu twierdzi, że to widać, ale cholera, chyba ma rację.

Zazwyczaj muzyka przesączona "bum, bum" działa mi na nerwy, zmuszając do szukania w popłochu pilota od telewizora, jednak tym razem pozwoliłam jej polecieć dalej, bo zauważyłam osobę niezwykle, moim zdaniem piękną. Tak, panna Selena jest doskonałym odzwierciedleniem tego, jak chcę wyglądać.

Kiedy ostatni raz coś zjadłam? Przed 11.
Ile czasu planuję być na głodówce? Tydzień, a potem zobaczę jak się będę czuła, porównam efekty i zdecyduję co dalej.
Woda? Tak - dużo wody z kostkami lodu.
Ćwiczenia? Owszem. Trochę tych Chodakowskiej, do tego spacer, rower i taniec ♥

  • awatar Sylwia - Stories: *Super blog :D ! Zapraszam do mnie*
  • awatar Karaliene♥: Powodzenia. Fajny blog i naprawdę świetny wpis *.* Zapraszam do mnie, mam nadzieję , że skomentujesz mój wpis Pozdrawiam ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Rozpoczęłam głodówkę. Może to niezbyt twórcze, ale aby pamiętać o motywacji, zapisałam ją sobie na dłoni. Częste poprawianie, zmywającego się napisu, dodatkowo utrwali mi to w pamięci.



  • awatar Gość: Nie będe potepiać bo też sie zdrowo nie odchudzam :) powodzenia
  • awatar do.celu: ja tez tak kiedys mialam. nie schudlam a przytylam:/ dlatego szczerze odradzam takie fazy :)
  • awatar BarbieIsTheBitch: Po co ci głodówka? Przecież na niej tłuszczu nie spalisz,co najwyżej 'wyrzucisz' wode z organizmu. No może,że będziesz spalać 7tys kalorii dziennie,w co wątpie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Mogłabym się znowu załamać, bo zjadłam paczkę chipsów i maaasę makaronu z topionym żółtym serem, polanym grzybowym sosem, ale.. nie. Mam ochotę na bananowego naleśnika z cukrem pudrem - ok, fajnie. Mogę sobie na tą ochotę pozwolić, jednak tym razem nie pozwolę sobie na jedzenie. Pomimo nocnego obżarstwa, jutrzejszy dzień zaliczę jako pierwszy głodówki. Planuję pić samą wodę minimum przez tydzień. Tu już nie chodzi o piękno, czy założenie krótkich spodenek. Chcę najzwyczajniej w świecie odzyskać do siebie szacunek i spoglądając w lustro, pomyśleć "lubię cię".


 

 
Dopadło mnie przeziębienie, wiec postanowiłam się "złamać", aby wziąć jakieś lekarstwo - zjadłam chipsy, rogalika, normalny obiad i wypiłam te cudne, słodzone soki. Nigdy bym nie pomyślała, iż niepotrzebnie się męczyłam, rezygnując z posiłków, jednak jedzenie przestało mi sprawiać przyjemność. Zamiast ulgi dosłodzonej radością, poczułam po prostu, że jestem najedzona. Teraz moja głodówka nie będzie pełna "ależ ja cierpię; muszę coś zjeść". Nie będzie to też kompletna głodówka, gdyż zamierzam pić wodę smakową (mniejsza o kcal, ważne iż smakuje przyzwoicie). Będzie to najzwyczajniej w świecie wstęp do zdrowego trybu życia.



 

 
Wznowiłam odchudzanie. Pierwszego dnia szło mi całkiem nieźle, aż do północy - wtedy do zaplanowanych 2 szklanek soków* (jabłkowego 110kcal i marchewkowego 98kcal) doszły naleśniki z dżemem, posypanym masą cukru pudru, jajecznica, a także prawie dwa paski orzechowej czekolady. Nazajutrz zjadłam 3 pozostałe naleśniki, również z uwielbianym przeze mnie cukrem (pomijając ten sypany, to samo ciasto naleśnikowe zawierało jakieś pół kg. owej słodkiej substancji). Dzisiaj znowu wypiłam te soki i szło mi całkiem nieźle, ale przed chwilą miałam napad, w efekcie czego zjadłam całe jabłko ; / Muszę zdecydowanie zwiększyć ilość ćwiczeń. Chudego

*codziennie piję też wodę

 

 
Wczoraj do jakiejś 20, szło mi całkiem nieźle. Niestety wieczorem nie dałam rady i zjadłam masę domowych pierogów, a potem rzuciłam się na swój serowy przysmak - biały serek, przyprawiony cukrem i śmietaną ;/

Dzisiaj znowu próbuję - grunt, żebym przetrwała ten pierwszy dzień, potem już będzie z górki. Rzecz jasna cały czas mam ochotę coś zjeść, dosłownie cokolwiek - jajecznicę, czy choćby tosta. Ponoć głodówka nie jest zbyt dobrym pomysłem - owszem, kiedy ma się naście lat, może przynieść więcej szkody niż pożytku, ale ja praktycznie dobijam już do dwudziestki, więc jestem zdesperowaną, prawie dwudziestoletnią grubaską i żadne diety w stylu "przekrój kawałek na pół, aby miał mniejszą ilość kcal, a potem zjedz dwa", nie zostawiają w mojej figurze niczego prócz kolejnych kg. Zapewne jest to też zasługą faktu, iż kocham gotować - gdyby ktoś poprosił mnie o wymienienie największej swojej życiowej pasji, to byłoby nią właśnie gotowanie pysznych dań, niczym z amerykańskiego Top Szefa.

  • awatar motywuj siebie.: Wiem co to za okropne uczucie! Sama muszę sie oduczyc obzerania sie na noc.. ;<
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Na języku leniwie roztapiała mi się biała czekolada, powoli przypominając mijane stacje, takie jak lody, czy pizza i hmm.. słodkie napoje gazowane.
- Za godzinę dojedziemy do diety! - zawołał jakiś chłopak, przerywając moje senne marzenia o pochłonięciu paczki cebulowych chipsów.
- Wielkie dzięki, syknęłam poirytowana, odruchowo oblizując wargi:
Jakbym nie miała zegarka - rzuciłam tonem, którego nigdy wcześniej nie słyszałam. Towarzysz, rozłożony na sąsiednich fotelach, rzucił mi w twarz kawałkiem ciasta z bitą śmietaną:
- Masz na nie ochotę, prawda? - spytał retorycznie, kiedy zdążyłam już pochłonąć wzrokiem połowę porcji i wyrzucić ją do kosza.
Wzruszyłam ramionami:
Ochota nie zamieni się w spodnie o rozmiarze 38.
Jego pozerski uśmiech, oświetlany blaskiem mgły niebieskich oczu, mówił sam za siebie, mimo to zapytał dokładnie o to, czego się obawiałam. Miał mnie w garści:
- Skąd wiesz, że tym razem ci się uda?
Podeszłam do niego, zabierając mu szarą czapkę:
- A skąd wiesz, iż kiedyś ci ją oddam? Przy odrobinie szczęścia okaże się, że mieszkamy w tym samym mieście i może kiedyś na siebie wpadniemy..
- Przerwałam, bo promienie zachodzącego słońca odebrały mi mowę. Nigdy nie widziałam piękniejszego odcieniu różu..
- Bo nie dam ci jej zabrać do domu. Ty natomiast pozwoliłaś odebrać sobie figurę.
- Ale ją odzyskam.
- Powodzenia - szepnął, całując mnie w policzek, po czym wyszedł z przedziału. Bez czapki.
 

 
Gorące krople pędziły coraz szybciej, zakrywając szaro-żółte kwiaty, odcieniem zamarzniętej ziemi.
Już nikt nie mógł powstrzymać tej katastrofy, nawet właścicielka zielonych zwierciadeł duszy, które w tej chwili miały ochotę uciec na drugą stronę lustra.
-Ej! Jak mogłaś zalać mnie kawą? - syknęła poirytowana brunetka, upuszczając ołówek i odruchowo przygryzając pomarańczową wargę, podkreślającą rozlatujące się loki.
Koleżanka posłała przepraszające spojrzenie, ale zaplamione spodnie w ogóle jej nie interesowały. Złapała kartkę, przytakując z aprobatą:
-Twoje noworoczne postanowienia wyglądają wyjątkowo obiecująco.. - urwała, zaintrygowana ostatnim słowem, które brzmiało bardziej jak tytuł jakiejś powieści kryminalnej, niż rzecz do zrobienia..
-Co..
-Uciec. Ostatnie słowo oznacza uciec i to jest dokładnie to, co powinnaś w tej chwili zrobić - szepnęła koleżanka, wycierając spodnie leżącą nieopodal szmatką.
-Czekaj!
-Krew? Kogo przed chwilą zabiłaś, tym kawałkiem materiału?
-To był wypadek..- uśpiła powieki, zasłaniając twarz drgającymi dłońmi.
-Uspokój się. Ja żartowałam. Przecież żaden morderca nie zostawiałby śladów zbrodni na stole.
-Yhm. Odkupię Ci te spodnie! - zawołała zielonooka chudzina, wybiegając z mieszkania, przepełniona paranoją..
- A co jeśli odkryje, że już nigdy nie zobaczy swojego chłopaka? - westchnęła, wybierając numer pogotowia, na ociekającym czerwienią niebieskim telefonie.



 

 
Od północy zaczynam akcję pt. "wbij się w niebieskie szorty, a będziesz mogła przybić piątkę swojemu odbiciu".
Plan:
- raz dziennie zjem jakiś owoc lub warzywo, do tego 3 litry wody i oprócz typowych ćwiczeń, zamierzam popracować nad subtelnym uśmiechem, żebym mogła później uroczo odpowiadać, na zdziwione spojrzenia, w stylu "to ona? niee. przecież ona zawsze wyglądała przeciętnie"

Cel:
- 55kg.

Motto na najbliższe tygodnie:

- "kiedy poczujesz głód, zacznij czytać książkę".

Na wszelki wypadek obkleiłam pół kuchni zdjęciami szczupłych modelek, żeby nie zapomnieć o motywacji. Jeszcze tylko znajdę wymarzone szorty i do dzieła ; D




Figura Cyruski ♥
  • awatar Gość: Życzę powodzenia! :) Ja też się zmagam z odchudzaniem. Od siebie mogę dodać tylko tyle: pamiętaj, żeby nie przegiąć. Ja kiedyś za bardzo katowałam się dietą (za mało kalorii, za dużo ćwiczeń) i teraz ponoszę tego konsekwencje. Zdrowo i z rozsądkiem, a odniesiesz sukces. Trzymam kciuki :)
  • awatar Storge: No, Miley teraz zajebiście wygląda.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Ponoć według Aborygenów, nasze niebo nie jest nieprzeniknioną sceną, dla gwiezdnego spektaklu; ale oddechem różnych odcieni plam, z którego odczytują informacje.

- Jua! - Obudziłam srebrno-niebieskie powieki, odwracając głowę ku słońcu:
- Słucham.
- Co tak właściwie oznacza Twoje imię? - Zapytała zielonooka brunetka, mocniej przyciskąjąc pedał gazu, czarnego mustanga.
Pędziłyśmy przez rozległe pustynie, wyposażone jedynie w dwie puszki coli i brzoskwiniowy błyszczyk.
- Słońce. Słyszałaś o języku suahili? Chcę go opanować przez wakacje. - Odparłam, zaciskając czerwone paznokci, na różowej, matowej tapicerce.
- Hmm.. nie. Ale tak właściwie.. musisz przede wszystkim schudnąć. - Szepnęła koleżanka, zakładając pomarańczowe, przeciwsłoneczne okulary.

Od jutra woda i góra 2 warzywa, raz na dwa dni ♥

 

 
Przeszywający chłód zamknął jej oczy, a mrożące pragnienie uśpiło plączący się po sercu oddech..
- Za ile zgasnę? - Spytała, szukając dłonią klamki.
- A za ile byś chciała? - Szepnęło niebieskie słońce.
Wyjęła z kieszeni paczkę fioletowych żelek, siadając na parapecie i tuląc się do okna.. - Nigdy. - Syknęła poirytowana wiedząc, co rzeczywiście myślała, kiedy jeszcze tańczła nożyczkowe tango.
- Dlatego zostajesz. Tylko tym razem nie kasuj biletu zbyt szybko.. im dalsza stacja, tym więcej puzzli będzie czekało aż je podpalisz.
- A mogę użyć agrestowej zapalniczki? – Westchnęła zapominając, że uśmiechu nie da się usłyszeć..
Krople wody przed domem, zaczęły grać na gitarze..
- To chyba oznacza tak.





"nie maluję snów, ani koszmarów; maluję własną rzeczywistość"
 

 


Na obecną chwilę.. utraciłam lekkość pisania; radość z tworzenia i młodość duszy.



"Tak właściwie, to ludziom kompletnie riflette - jak to mówi Go."


Usiadła na schodach, przykrywając białą sukienką, rozmazane krawędzie.
Pustka.
Pomarańcze.
Zgniłe kwiaty.
Pragnęła być wolna;
pragnęła ożyć.




Nienawidzę tego, iż podoba mi się tak płytka piosenka.. więc zapominam o znaczeniu słów i wyobrażam sobie, jakby opowiadała coś parasolkowego.

 

 
Mówiono mi, że siła woli nie jest wstanie zmienić koloru oczu.. ale ludzie bywają omyli.. z brązowych zwierciadeł kwiecistego ja, robią mi się zielone motyle.. Teraz czas na fazę nr. 2: chcę wyglądać niesamowicie, lecz pogodnie zarazem.





"możesz być jednocześnie piękna i brzydka, jednak jeżeli twój mózg odbiera cię inaczej, zawsze pozostaniesz martwą gwiazdą, roztrzaskaną przez bezkresne morze"




Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Stanęła na palcach, zaciskając nadgarstki i próbując cokolwiek zobaczyć.. w oddali majaczyła postać niskiej żelki, duszącej się własnymi słowami:
- Jak mogłam? Dlaczego zmarnowałam tyle nocy, próbując się przeistoczyć?
Złapała pierwsze lepsze powietrze, odbiegając od płotu.. "ależ fajnie by było.. znowu zacząć żyć". Nie mogła zrozumieć tych wszystkich nietrafionych GPS'ów próbujących na nowo pomalować swoją przestrzeń..
- Dlaczego oni nie mogą być po prostu wolni? - zapytała, mijanego kamienia, kiedy poczuła bezlitosne wołanie promieni słonecznych.
- Jeszcze chwilę. - poprosiła, zwiększając tempo.
- Miałaś swoją szansę.. nie możesz tańczyć, pogryzając połamane obcasy. - szepnęła letnia gwiazda, zrywając z jej szyi różane serce.
Pustka.
Ciemność.
Pobudka.
- Nie idź tam więcej. - rozkazała zielonooka brunetka, podając dziewczynie fioletowe cukierki.








Czas na *"denaturowate" czyny i dzień kubków ♥

*(słowotwórstwo; przyp. Vit)



Zostałam otagowana przez: http://themagicalice.pinger.pl/

1. *Twoje prawdziwe imię?*
Kat, Katy, ostatecznie Katarzyna (nie lubię polskiej odmiany swojego imienia)


2. *Co skłoniło Cię do założenia własnego bloga ?*
Lubię pisać i mieć obok jakieś obrazki.

3. *Za co kocham pinger?*
Za "lekkość" blogów; fajnych ludzi i ciekawy układ graficzny, który napawa mnie pozytywną energią.

4. *Wyobraź sobie, że z jakichś przyczyn nie będziesz mieć dostępu przez kilka miesięcy do żadnej drogerii, wyjeżdżasz i musisz kupić i wziąć ze sobą kosmetyki te, które najbardziej się u Ciebie sprawdziły i te które lubisz.Jakie wybierasz? Chodzi głównie o* : *krem,podkład, tusz do rzęs,róż/bronzer i inne bez których nie wyobrażasz sobie codziennego makijażu.*
Zabrałabym ze sobą: tonik, krem i żel do twarzy, oraz tusz do rzęs.


1.*Czy masz jakieś przezwisko, którego używa tylko Twoja rodzina?*
Hmm.. nie wiem czy to się liczy, ale tylko tylko rodzina może do mnie mówić Kasia.

2.*Czy masz jakieś dziwne nawyki?*
Yhm. Kiedy patrzę w lustro, zazwyczaj próbuję siłą woli, zmienić kolor swoich oczu.

3.*Czy masz jakieś dziwne fobie?*
Nie. Wszystkie fobie które posiadam, są raczej normalne.

4.*Jaką piosenkę potajemnie uwielbiasz i śpiewasz, kiedy jesteś sam/sama?*
Nie śpiewam ich na głos, ale lubię niektóre polskie piosenki, ze średnio ambitnymi tekstami.


5.*Co Cię najbardziej irytuje?*
Ograniczony tok myślenia i krzywdzenie innych; niesprawiedliwość, oraz brak wiary w moją osobę.

6.*Czy masz jakieś nerwowe nawyki?*
Tak. Wszystko co chwilę poprawiam.


7.*Po której stronie łóżka śpisz?*
Różnie, ale zazwyczaj zasypiam po lewej, a budzę się po prawej (chyba).

8.*Jaki był Twój pierwszy pluszak i jak się nazywał?*
Pluto? Właściwie nie mam pojęcia, ale był to malutki, żółty pies.

9.*Jaki napój zawsze zamawiasz w Starbucks?*
Jak już tam pójdę, zamówię tą samą kawę jaką kiedyś pijała Olsenka ; D

10.*Jaką urodową zasadę wyznajesz, ale właściwie nigdy się do niej nie stosujesz?*
"Nie jedz tego, bo przytyjesz."

11.*W którą stronę odwracasz twarz podczas prysznica?*
Różnie; w lewo i w prawo -.-

12.*Masz jakieś dziwne zdolności fizyczne?*
Nie potrafię robić przewrotów.

13.*Jakie niezdrowe jedzenie uwielbiasz i jesz je pomimo wszystko?*
Pizzę i chipsy.

14.*Czy masz swoje ulubione powiedzenie/wyrażenie, które wciąż powtarzasz?*
Kwieciście i aha - wow.

15.*W czym śpisz?*
W kolorowej pidżamie.

Lubię takie pytania - są swoistego rodzaju pamiętnikiem ♥


 

 
- Zielone meteoryty?
- Są!
- Granatowe słońce?
- Jest!
- Więc.. - urwałam, strzepując z powiek resztki srebrnego cienia:
- .. czas wypuścić motyle.
- Pójdź przodem. - szepnęła niebieska blondynka, otwierając przede mną szklane drzwi:
- To co tu widzisz, będzie resztą fioletowego GPS'u. - powiedziała, bawiąc się każdym słowem.
Rozkojarzona pokręciłam głową:
- Nie potrzebuję już GPS'u; tym razem od razu sięgnę po mozaikę.



  • awatar 곰 \(●ㅅ●)/: super<33 uwielbiam wszystko co piszesz<33
  • awatar Samotność .: mega :d wbij do mnie jeśli Ci się spodoba mój blog to zapraszam do obserwowania ale to już twój wybór :*
  • awatar halooo: wiem wiem :P ale jak już sięgam po coca cole to wybieram mniejsze zło :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Mam dosyć fioletowej hipokryzji w swoim wydaniu - czas osiągnąć figurę anorektyczki i kupić bukiet łososiowych róż.






-10 pomarańczowych gwiazd, a może i -15
  • awatar .Gloom.: Pozazdrościć ;d
  • awatar .Gloom.: Chyba raczej do + 15 !
  • awatar .Gloom.: Haha , nawet nie wiesz jaki uśmiech wywołał na mojej twarzy Twój komentarz ! Szczególnie ostatnie dwa zdania ;P Ja czuję się seksowna , jak wiem, że dobrze wyglądam ; zadbanie , świeżo . Więc dużo mi do takiego samopoczucia nie potrzeba ;D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wstrzymałam oddech, powoli wypuszczając zielone motyle - każdy poleciał w inną stronę, a ja nie musiałam wybierać za którym pobiegnę; mogłam być jednocześnie ze wszystkimi..

- Po co Ci te plakatówki? - zapytała brunetka o różowych oczach, wesoło popijając colę.

Otworzyłam tubkę z żółtą farbą i wylałam ją sobie na włosy, ostrożnie szepcząc:

- Wiesz jak to mówią? Chcesz zmienić świat?. Zacznij od siebie.

- Hm.. więc dlatego postanowiłaś pokolorować sobie włosy? - colę koleżanki, powoli zaczęły rozsadzać fioletowe róże.

- No tak.. - zdjęłam przeciwsłoneczne okulary.

- Uśpij powieki i rozejrzyj się wokół.. świat jest taki ponury. - zaśpiewałam, stukając zegarkiem w okładkę psychodelicznej książki.

- Biedna mała V. musisz polecieć nad staw. Dopiero tam zobaczysz pomarańczowe kangury.

- Serio?

- Yhm.. Tylko im nie mów, że są pomarańczowe, bo odpłyną.

- Ok.

- Obiecujesz? - panna R. wzniosła toast, zgniło-różaną colą.

- Obiecuję. - syknęłam, optymistycznie wyrywając jej napój.










 

 
Nawet nie zauważyłam kiedy łyżwy oplotły moje palce, ale stoję teraz na tafli lodu, zatapiając mimowolnie ostrze, w coraz cieńszą powłokę, chroniącą mnie przed uduszeniem. Zrobię piruet, bo nie mogę pozwolić aby peleryna denaturatu, spłonęła przed mą twarzą.




"nie jesteś łatwopalna, więc nie masz się czego obawiać"









  • awatar thinkarunka: Przeczytałam jednym tchnieniem cały blog...proszę nie przestawaj pisać ... to co piszesz naprawdę mi pomaga .. ostatnio przeżywam marazm ;/
  • awatar ` przepełniona Marzeniamii ♥: dziękuję Ci za pomoc ;* < blog masz świeetny > !
  • awatar knife: moje motto jest z tekstu piosenki Hey ;). radosne formułki nie są mi potrzebne do szczęścia, cóż - niestety mnie to nie rusza.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
"It's the plane you wanna catch to Vegas
Things you swear you'll do before you die.."

''W pewnym momencie ludzie są wstanie przestać patrzeć przez pryzmat emocji i zacząć myśleć logicznie - wtedy dostrzegają prawdziwe odbicie kubka, o on tym samym staje się zimny, niedostępny, martwy. Żeby przerwać myślenie sercem potrzeba jakiegoś bodźca.. w tym wypadku wystarczy choćby krzywe odbicie w promieniach słonecznych."





idę się najeść ♥
  • awatar BigDay90: Cześć:) Zapraszam Cię na mojego bloga. Znajdziesz tam między innymi: *spodnie z kieszeniami po bokach *czarne rurki *dzińsy-dzwony,proste,rurki *dresy na w-f *koszulki OVERSIZE Ubrania są w niskich cenach+możesz się targować. Za przesyłkę płacisz raz,więc warto zamawiać u mnie więcej niż jeden ciuszek. Z osobami z mojego miasta mogę spotkać się osobiście. Masz pytania?Pisz w komentarzu. Jesteś zainteresowana kupnem jakiegoś ciuszka? Pisz na gadu> 36331102 Pozdrawiam:)
  • awatar Anonimowa. מוניקה: ;Ooo świtnee :) zapraszam do mnie :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Podeszła do ściany, sunąć dłonią po ramkach, w których zawarte było całe jej życie - nagle poczuła przeszywający chłód - szybka chroniąca jedną z fotografii została rozbita. Przyjrzała się zdjęciu - dwie nastolatki, niosące ogromne bukiety róż, które poślizgnęły się na lodowej tafli..

- Pamiętasz? To właśnie wtedy uświadomiłam sobie, iż chcę zostać kimś wyjątkowym. - głos, zachrypniętej dziewczynki przerwał błogą ciszę; odwróciła się, chociaż właściwie nie musiała..

- Dafne? Wróciłaś?...- szepnęła, ledwo otwierając usta.

- Gdybyś widziała.. zobaczyłabyś kobietę, ubraną w duużą, białą bluzę i zbyt małe, czarne koturny..

- Nic się nie zmieniłaś.. - odparła, z całej siły otwierając oczy.

O dziwo - odzyskała wzrok.. jednak po Dafne nie było śladu. Czym prędzej wystukała numer przyjaciółki, wciskając zieloną słuchawkę.

- Haloo.. - odebrała po pierwszym sygnale.

- Czyżbyś miała na sobie..

- Białą bluzę i czarne koturny? Ależ oczywiście!

- Alee..

- Przecież mówiłam, że zawsze będę przy tobie. Zapakuj wspomnienia do szafy i wsiadaj do samolotu. - poradziła Dafne, zdejmując niebieskie koturny - "właściwie.. po co mi one?." - szepnęła sama do siebie, kładąc buty obok znaku drogowego. Wciąż nie mogła uwierzyć, że postanowiła..- nie; nie była wstanie dłużej o tym rozmyślać.

- Przepraszam. Dlaczego panienka chodzi boso po śniegu? - zagadał elegancki mężczyzna, w pomarańczowym kapeluszu.

Przewróciła oczami.

- Słucham?

Uśpiła powieki, by powstrzymać się od zjechania go wzrokiem, po czym odparła:

- Ponieważ ja k o c h a m śnieg.

- Można kochać coś...

- Owszem.











 

 
Znalazłam swoje stare zapiski..:
(forma oryginalna)

Początek.
Opuszkami palców musnęłam spadające krople. Tylko na tyle było mnie stać. Burza, chociaż taka piękna, była poza moim zasięgiem. Jedynie otwarte okno w samochodzie, pozwalało mi ją odczuwać. Przycisnęłam pedał gazu. Powinnam była skręcić w lewo, ale się zawahałam " czy naprawdę chcę tak skończyć? „. Nie posiadałam aż tyle odwagi. Muzyka, lecąca w radiu pobrzmiewała nostalgiczne. Dokładnie za pięć minut powinnam była dojechać, do nowego miasta - nowego życia. Ostatnimi promykami własnego ja, zmusiłam swój umysł do posłuszeństwa. Pędziłam przed siebie, mając raptem szkic tego gdzie chciałam dotrzeć. Trudno, wybrałam. Droga wiodła w kierunku morza. Dotrę tam, popłynę promem i tyle. Zostawię nawet ukochany samochód na pastwę losu. Muszę zamknąć obecny rozdział, by znowu móc się zabawić.

Wreszcie dojechałam. Wysiadając mocno trzasnęłam drzwiczkami. Otworzyłam bagażnik i zostawiłam w nim kluczyki. Byłam dumna. Wreszcie zaczynałam przypominać dziewczynę, która kiedyś powiedziała, że prędzej umrze niż zrobi coś monotonnego.



emulsja 10/02/2010 15:30:36






Fale zataczały kółko wokół kawałka francuskiej drożdżówki, spontanicznie wyrzuconej za burtę. Z obsesyjną pasją prowizorycznie czytałam gazetę. Na ostatniej stronie widniał numer telefonu ważnej stacji telewizyjnej. Odruchowo wystukałam odpowiednie cyfry, popijając colę.

- Dzień dobry. Linia jest przepełniona. Proszę zostawić wiadomość. - Głos automatycznej sekretarki brzmiał dosyć pusto. Słowa były wypowiadane z dozą znudzenia oraz irytacji, chociaż podjęto wszelkie środki, aby tego uniknąć.

- Chcę złożyć swoją kandydaturę. Byłabym wdzięczna, gdybyście do mnie oddzwonili. - Zdziwiłam się. Nagle moje myślenie zostało przerwane i automatycznie wypowiedziałam regułkę, którą przed chwilą przez przypadek objęłam wzrokiem, chociaż chciałam powiedzieć coś zupełnie innego. Po co sobie tym głowę zawracam? Idiotyzm.


emulsja 10/02/2010 16:18:21




Tak, różowa szafo ®

To nie była iluzja, ani żadna niewiadoma;
Po prostu emocjonalne rozterki są zbyt oczywiste, aby możne je mimowolnie ominąć.
Każdy świadomy krok – pozostawiał za sobą nutę goryczy, dnia codziennego.

Nie ważne są słowa, ani gestów krzyk.
Liczy się tylko, kwieciste tango z zegara;
Które pomagało wstać, nawet w mroźną noc.

Więc, weź płytki oddech i nie myśl więcej, bo wreszcie utopisz, spontaniczności dzwon.
Prostym sposobem jest bezczelny śmiech, ale on nie pomoże, gdy zaczniesz się dławić nożem.
Zapomnij, wraz ze mną o błyszczącej gwieździe, teraz nadszedł czas, żeby inna istota mogła płynąc ku cieniu jeziora.

Nie ważne są (…)

Sens czeka na ciebie, obok mozaiki, różowej szafy.
Dlaczego tak długo zwlekałeś?
Pewnie wciąż czułeś mrożące spojrzenie, szklanej tablicy.
Dźwięk szkła, syczy – uczucia, nie są tu najważniejsze.

Nie ważne (…)

Nie ważne (…)





Panna S. zaczyna mnie irytować. Szłyśmy dzisiaj i wracając z zakupów, spotkałyśmy pewnych kolegów. Zaproponowali abyś poszły z nimi na płynny napój ( czyt. abyśmy im go postawiły), od kiedy zmieniłam kolor włosów, nagle zaczynają mnie kojarzyć, chociaż wcale mi na tym nie zależy, wręcz przeciwnie, wolę aby myśleli, iż jestem białogłową X. Stanęłyśmy przed nimi, a ja w jednej chwili poczułam się jak gąbka, pozornie potężna, lecz tak na prawdę mizerna, którą każdy może dowolnie uformować. Dlaczego zawładnęły mną takie emocje? Nie jest mi dane, poznać odpowiedzi ( innymi słowy, po prostu nie wiem). Panna S, odparła " nie ", co w mojej głowie zabrzmiało jako " hihihi, haha, xD " - właściwe rzeczywiście dorzuciła nutkę śmiechu. Chciałaby z nimi pójść, oj chciałaby, tylko nie dzisiaj. Gostkowie byli wielce radośni, a Panna S., stwierdziła, że to przez nieobecność dziewczyny chłopaka z czapeczką. Ba, nic dziwnego, ona jej nie lubi i to z wzajemnością, chociaż ta wzajemność jest uzasadniona, gdyż Panna S. swego czasu z nim flirtowała, przez co jego dama była o niego zazdrosna. Hm.. typowe. Swoją drogą, ona potrafi objeżdżać ludzi wzrokiem, zwłaszcza kiedy jej ukochany, mówi " siema ", do Panny S., jeżeli spojrzenie mogłoby zabić, to on musiałby być kotem, chociaż te przysłowiowe 9 żyć, nie wystarczyłoby na długo. Streszczając : Panna S. mnie irytuje, ponieważ ona tak bardzo chce zaimponować chłopakom, że utopiła dawną siebie, dawne zasady i dawną specyfikę. Właśnie w ten sposób, wyobrażałam sobie jej alter ego, ale nie sądziłam, iż kiedyś je zagra. Nie powinnam była mówić Pannie S., jaki szablon dałam na swego pamiętnikowego bloga, ani jak zaczynała się pierwsza notka. Trudno, najwyżej będę musiała odnaleźć różową parasolkę.


Kiepska jestem, z matematyki. Widziałeś tą, zieloną lodówkę? Na bodajże, trzeciej półce lśni w słońcu fioletowy syrop klonowy. Ach, ale to cudne * opiera głowę, na pluszowej poduszce.



Niebieski żółwiu, przeceniasz mnie (…) różowa błyskawica zbyt szybko zaczęła płynąć. Owszem, popadłam w lekką monotonię..


Proste, niczym rozłożenie przeźroczystej parasolki..


Posprzątam po sobie. Odparłeś " … ", co w mojej głowie zabrzmiało jako " hihihi, haha, xD " - właściwe rzeczywiście dorzuciłeś nutkę śmiechu. Gdyby ukulele straciło swe barwy, niebieski żółw nie mógłby istnieć, bez ranienie różowej parasolki.


Słyszałeś odgłos, lekko uśmiechniętej zasłony? Wystarczy pstryknąć, by krople żółtego denaturatu zatańczyły tango, z zegarem.


Ceremonialnym gestem, otworzyła zielone okno.




Gdy namolny upał, zmusił mnie do opuszczenia wygodnego pokoju, automatycznie pobiegłam na plażę. Stopy ledwo stąpały po rozgrzanym piasku, ale i tak miałam tego dosyć. Wzięłam głęboki oddech i bez namysłu skoczyłam do wody. Ktoś z oddali rzucił mi lodowate pepsi, wołając smacznego. Posłałam niewidomy uśmiech, tonąc w pochłaniającym mnie ukojeniu, które z każdym łykiem było coraz bardziej obezwładniające.

..........

Ja uwielbiam burzę. Ten porywisty wiatr wiejący jakby z przekonaniem, iż wie, co robi, podziwiam jego siłę i determinację, w dodatku krople deszczu rytmicznie kapiące po szybach w towarzystwie efektów wizualnych, po prostu cudo…ach.



Prolog "zmierzchowego opowiadania"

Mimowolnie oblizałam wargi, próbując przypomnieć sobie, jaki smak mają pomarańczowe lody – za czasów ludzkiego bytu, były moim ulubionym przysmakiem. O ironio, próbuję zabić kogoś, kto kiedyś był wampirem. Niestety moja ofiara, nadal potrafiła czytać w myślach, a ja z każdą chwilą coraz bardziej odczuwałam pragnienie bycia z nim. Nawet Alice nie umiała przewidzieć tego, co zaraz nastąpi. Odruchowo przycisnęłam pedał gazu, gdy tylko poczułam ten obezwładniający miodowo – ananasowy zapach. Pomarańczowe lody, pomarańczowe lody – niestety nic już nie było wstanie, mi przeszkodzić. Zatrzymałam pojazd, po czym odwróciłam się w stronę Edwarda, siedzącego na tylnym siedzeniu.

- Jak ty…. – Zresztą nieważne. Momentalnie, usiadłam koło niego, przybliżając swe śnieżno białe zęby, do jego szyi. Chłopak jedynie zawadiacko przewrócił oczami – wtedy doznałam olśnienia. Nie zabiję go, kogoś takiego można najwyżej ponownie przemienić w istotę, którą od wieków był. Dzięki czemuś takiemu, moglibyśmy wreszcie być razem.

- Mówiłem, że wszystko się ułoży. – Szepną, biorąc moją dłoń.

- Opuść powieki. – Poprosiłam.

W odpowiedzi usłyszałam, znudzone westchnięcie. Będzie mi brakować, jego oddechu, dzięki któremu po części czułam się żywa. No trudno, zęby coraz mocniej przebijały brzoskwiniową skórę, aż wreszcie wstrzyknęłam jad, prosto ku sercu.


(…)

Kosmyk brązowych włosów, niedbale opadł na mój policzek. Dyskretnie wepchnęłam go, pod granatową bejsbolówkę, otwierając turkusowe drzwi. Jackob leżał na czarnej kanapie. Gdy kilka, miesięcy temu zapadł w śpiączkę, wszyscy dywagowali, ile czasu przyjdzie mu w ten sposób zmarnować. Jedynie Rosali, odwiedzała go każdego dnia ..






Z zamyślenia wyrwał mnie telefon. Podniosłam lekko jego klapkę, nie mając pewności czy chcę odebrać. Zobaczyłam numer dzwoniącego. Ok, wcisnę zieloną słuchawkę.
- Hej. - Odparłam automatycznie. Nie musiałam nic więcej mówić, Sandrze wystarczyła taka zachęta, aby rozpocząć wyczerpujący monolog.

- Pojedziesz? - Zapytała koleżanka, gdy skończyła swą długą wypowiedź. Mimowolnie pokiwałam twierdząco głową.

- Pojedziesz? - Powtórzyła, przesadnie basowym głosem. Zdając sobie sprawę, iż nie widzi mej reakcji, wydukałam jedynie " tak”.

(...)


Wypiłam kolejny łyk ciepłej pepsi, odruchowo oblizując wargi. Lot przebiegał zbyt monotonnie. Wszyscy spali albo oglądali jakąś denną komedię. Zegarek wskazywał, iż od startu minęło raptem 20 minut. Nagle, zmuszona siłą sugestii podprogowych, zasnęłam.

Cichutki tupot, małych krętych nóżek, rozbrzmiał centralnie nad telewizorem. Obraz zasłoniła fala grubego dymu. Ludzkie spojrzenia skakały, po każdym skrawku samolotu. " Zginiemy " - poinformowała na stiuardesa. Łapałam właśnie skrawek poduszki, kiedy coś zaczęło miażdżyć mi kości policzkowe. Śnię - uświadomiłam sobie trafnie. Jak mogę się obudzić? Nie chcę oglądać własnej śmierci.

- Za ile lądujemy? - Blondynka, siedząca obok, wyrwała mnie z koszmaru. O dziwo, zauważyłam jej uradowany uśmiech, chociaż znikną równie szybko jak się pojawił. Później jego miejsce zajęła ewidentna kpina.

  • awatar 곰 \(●ㅅ●)/: Cudownie piszesz a Twoje słowa mają w sobie magię<33 Moim zdaniem powinnaś napisać i wydać jakąś książkę!;) Jesteś moim autorytetem!~
  • awatar zмęczσиα żуcιєм †: genialne są :)
  • awatar A sky isn't always blue...: jesli to wszystko Twoje słowa, to masz dziewczyno talent :) Pięknie piszesz, dobierasz słowa, wprowadzasz tajemnicę i niepokój tak że chce się czytać dalej. Chętnie przeczytam jakąś Twoją książkę :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Siedziała w kuchni, przy zgaszonym świetle i z mokrymi włosami; wciąż czuła smak wiśniowej pomadki, którą przed chwilą pomalowała sobie usta - tak łatwo było jej udawać wspomnienia, że zaczęła się w nich zatracać:

- Padał deszcz, a pioruny urządziły sobie prawdziwy seans; jechała z panną X. ścieżką rowerową, kpiąc z rzekomego niebezpieczeństwa - pustka, metalowe rowery i one - którym proszek do prania zaczął się pienić, przez co całe spoczęły w miękkiej pianie...

- Moment.. było zupełnie inaczej - upomniała samą siebie, odruchowo przygryzając wargę:


- Zawróciłyśmy ze ścieżki rowerowej, przerażone własna głupotą; deszcz niemiłosiernie dawał się we znaki, a my pedałowałyśmy resztkami sił, obciążone spienionymi ubraniami, oraz szamponem napływającym do oczu, przez co wpadłam na wyjeżdżający z parkingu samochód... - dziewczyna podeszła do okna - jedna rzecz wyglądała identycznie - po powrocie do domu, kipiałam szczęściem.. - kontynuowała, popijając lodowaty sok cytrynowy.


Kochane Życie - uczynisz mi wieelką przysługę? Proszę, daj mi tą "bajkę", o której całym sercem marzę, a ja obiecam doceniać Cię niezależnie co z tego wyniknie : )

Dziękuję. ♥



Kiedyś chciałam mieć pomarańczowy grób, ozdobiony moim wierszem, ale "budowanie" jego ulotnej wersji, za życia było pogrzebaniem samej siebie - już nie wiem, czy się nad sobą użalam, czy jestem po prostu masochistką.













  • awatar 곰 \(●ㅅ●)/: magiczny wpis<33
  • awatar Gość: Oni raczej chcą uprzykrzać życie innym (nie wnioskuję tego po tym, że obrzucają ludzi jajkami, skądże znowu... -.-). Poza tym to, jak oni traktują ten dzień, nie ma znaczenia, bo Halloween to święto pogańskie, nic tego nie zmieni. I według mnie takie osoby to hipokryci.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›